2010-03-12 14:26:05 >> Z czego się śmieje młoda (prawie) polonistka, cz.1

Nie czytacie. Nie komentujecie. Toż to pojęcie ludzkie przechodzi... :P Tak z was pożytek, moi drodzy :P Mimo tego piszę dalej, gdzieś się wyżyć muszę.
Przeglądając "Jarmark rymów" Tuwima (w poszukiwaniu wierszy międzywojnia, które mogę przerobić z opracowaniem w ramach powtórki maturalnej), znalazłam dzieło genialne. Mel również przyznała, że jest genialne, więc to nie moje jakieś widzimisię :P Oto owo dzieło:

"Jak Bolesław Leśmian napisałby wierszyk Wlazł kotek na płotek"

Na płot, co własnym swoim płoctwem przerażony,
Wyziorne szczerzy dziury w sen o niedopłocie,
Kot, kocurzak miauczurny, wlazł w psocie-łaskocie
I podwójnym niekotem ściga cień zielony.

A ty płotem, koicugo, chwiej,
A ty kotem, płociugo, hej!

Bezślepia, których nie ma, mrużąc w nieistowia
Wikłające się w plątwie śpiewnego mruczywa,
Dziewczynę-rozbiodrzynę pod pierzynę wzywa
Na bezdosyt całunków i mękę ustowia.

A ty płotem, kociugo, chwiej,
A ty kotem, płociugo, hej!

Fajne, nie? xD Tuwim był geniuszem. Pochodzącym z żydowskiej rodziny xD MUSIAŁAM, MUSIAŁAM to powiedzieć.
Ale miał fascynacje proradzieckie, dlatego nie jest koszerny. O. :P
***
Od wczoraj mam praktycznie nieprzerwany maraton powtarzania lektur i uczenia się logarytmów. Powtarzanie polega na tym, że czytam i porządkuję materiały, co w sumie nic poza idealnym ładem nie daje, a matma to dzielne uważanie i skupianie się na lekcjach xD Dzięki temu dzisiejsza matematyka upłynęła mi szybko i przyjemnie. Dowartościowuję się, kiedy wiem, jak coś obliczyć xD Jutro wielkie uczenie się na klasówki z ostrosłupów i brył obrotowych z Melankiem... Będzie powtórka z trygonometrii, gdzie po kilku godzinach zakuwania i kombinowania wyglądałyśmy jak żywe trupy? Zobaczymy :D
Co poza tym... Dziś mam wolne. Doitsu, mój kochany Doitsu ma sporo rzeczy do pozałatwiania, więc widzieliśmy się wczoraj. Słońce i stosunkowo ładna pogoda sprawia, że jest dobrze. Spokojna atmosfera, sprzedawanie mi kopów na rozpęd, bym się więcej uczyła... Na złość Jemu będę miała 90% na podstawie :P Tylko nie wiem, jakim cudem, skoro te klucze odpowiedzi są jakieś kosmiczne ><"
Plany na najbliższe kilkanaście godzin? Cóż. Na razie mam urlop od anime (za dużo się leniłam w tym tygodniu), więc do ósmej postaram się przerobić chociaż połowę poetów dwudziestolecia międzywojennego. I jak najwięcej "Fausta", chociaż Goethe mi dzisiaj wyjątkowo nie idzie (głowa boli ><"). I "Gloria victis", bo tego akurat jeszcze nie powtórzyłam. Potem na TVN-ie będzie "Testosteron", może zerknę w przerwie między jednym wierszem a drugim. Później rzucę naukę w diabły na rzecz "Death Proofa" na Jedynce xD Jeszcze tego nie oglądałam, czas to zmienić. Kocham Tarantino i chcę mu urodzić dzieci xD
Oj, zapierdziel teraz będę miała porządny. Polski polskim (międzywojnie się porzerobi dość szybko, druga wojna światowa to czysta przyjemność xD, współczesność mnie nie powala, potem ostry zakręt i biorę się za antyk), a co z matmą? I angielskim? Z matmy leżą u mnie ciągi i funkcje, kompletnie tego nie łapię. Angielski to będzie, jak mawia Kropa-chan ^^, lux-malina. Krótkie formy wypowiedzi, jakieś tam pierdoły i przede wszystkim jedno - opisywanie obrazka. To już może będę przerabiała z Doitsem, lubi mnie gnębić in other language xD Albo Adze będę opowiadała o kolejnym odcinku Soul Eatera lub o jakimś wierszu po angielsku i wszyscy będą zadowoleni.
Po maturze najpierw pójdę na kremówkę do Oskroby, a potem klapnę na środku dywanu u siebie w pokoju i nie będę wiedziała, za co się zabrać.
A tymczasem wracam do Fausta... Ale tym razem dodatkowo odpalę sobie streszczenie. Goethe mnie powala (zwłaszcza Werter :P).
Wasza w dzikim szale twórczym i naukowym (kurde, ale powtarzanie polskiego do matury to naprawdę czysta przyjemność xD)
Cathryn vel Stara Żydówa
P.S. I wszyscy się uwzięli na wypominanie mi żydostwa. Całe życie pod górkę, moi drodzy xD
skomentuj (3)




2010-03-07 21:43:28 >> Baby, are you happy now...?

Oscary! Oscary! Oscary!!! ^^ Czyli wielki szał w życiu Cathrynka. Mam słabość do komerchy, wszyscy o tym wiedzą (zwłaszcza, kiedy w TV leci Eurowizja ^^ O właśnie, kolejny finał za dwa miesiące! :P), a ostatnio Oscary stały mi się jakoś bliższe po tym, jak Ledger został pośmiertnie nagrodzony. Człowiek zaczyna wierzyć, że sprawiedliwość istnieje na tym świecie :) Teraz będzie pewnie więcej powodów do świętowania, ponieważ zostały ogłoszone następujące nominacje:
Najlepszy film - "Bękarty wojny" (wiem, pewnie i tak "Avatar" dostanie, ale to zawsze coś miłego)
Najlepszy aktor drugoplanowy - Christoph Waltz (niezapomniany Hans Landa w "Bękartach wojny" - statuetka prawie pewna, wg mnie ma beznadziejną konkurencję :P)
Najlepsza aktorka drugoplanowa - Penelope Cruz ("Nine" *_*; do tej pory na samo wspomnienie ciemnej sali kinowej, ciepłej dłoni na mojej i jej gorsetu robi mi się gorąco :P)
Najlepsza reżyseria - Quentin Tarantino, "Bękarty wojny" :P
Najlepszy scenariusz oryginalny - "Bękarty wojny" by Quentin Tarantino;
Najlepsze zdjęcia - "Bękarty wojny"
Najlepsza muzyka - Hans Zimmer... Nie, nie w "Bękartach wojny", tylko w "Sherlocku Holmesie" :P
Najlepszy montaż - "Bękarty wojny"
Najlepszy montaż dźwięku - "Bękarty wojny"
Najlepszy dźwięk - jak myślicie? Oczywiście, "Bękarty wojny" xD
W sumie mój ukochany film ostatnich kilku lat ma... Osiem nominacji. Albo coś przeoczyłam, albo źle liczę. Eniłej... Wiadomo, że za film i reżyserię nic nie będzie. A za reżyserię powinno być! W końcu pierwszym oskalpowanym nazistą w filmie był sam Tarantino :P A to wielkie poświęcenie ze strony reżysera. :P Dobra, na serio... Będzie jedna (za rolę drugoplanową), to i tak będę skakała z radości. Podobnie jak inni entuzjaści tegoż dzieła :P
***
Zbliżająca się matura dobija. Wiem, na studiach będzie gorzej, ale ile można mieć wrażenie, że jak nie będziesz się uczyć całymi dniami i zarzynać się dla ocen, twoje życie zostanie przekreślone? Kurde, to wszystko jest chore. Inaczej nie da się tego opisać.
Najbliższe mi osoby praktycznie nie spełniają powyższych twierdzeń. Mało się uczą, wciąż korzystają (chociaż w niewielkim stopniu) z uroków życia. A ja? Wczoraj się uczyłam kilka godzin trygonometrii, a dzisiaj zaczęłam powtarzać Młodą Polskę. I tyle. Nic mi się nie chce. Nawet, jak mam parę godzin wolnego, nie wiem, co z tym zrobić. Wiosna, kurde mać, rozleniwia.
Ściągam anime gigabajtami, redukując powolutku jedynie zapasy Soul Eatera. W miarę możliwości, z czasem coraz bardziej krucho. Mam do zaliczenia trzy sprawdziny z matmy, a w czwartek kroi się kolejny... Fajnie. Najważniejsze, że na trygonometrię umiem, a na ostrosłupy i bryły obrotowe muszę sobie powtórzyć. I będzie dobrze. Może zdam maturę ^^'
Ostatnio z Maćkiem oglądałam "Listę Schindlera", sama nie do końca wiem, który raz. Chyba trzeci. Uwielbiam ten film. Będę tylko miała okazję (nie, pielgrzymka do Częstochowy się nie liczy :P), pojadę do Płaszowa i z powrotem do Fabryki vel Nocnikarni ^^' Moje żydołactwo rośnie w takim tempie, że niedługo urosną mi pejsy ^^' Notabene, znalazłam dwie nowe, wydaje się, że fajne książki. Na prezentację - jedna o Oświęcimiu (od strony literackiej - tyle tego, co kot napłakał, ale może być), druga o Płaszowie. I git - zdam maturę. ^^
Przede mną pracowite dwa miesiące. Powtórka do matury, zaliczanie przedmiotów w tempie błyskawicznym, prezentacja maturalna, pielgrzymka dwudniowa, okulista i soczewki (probably), a fajnie by było jeszcze skończyć tego Soul Eatera ^^ (przede mną 25 odcinków... Może do matury się wyrobię ^^'). I obejrzeć świeżo ściągnięty trzeci sezon Sailor Moon - tradycja wiosenna, jeden sezon. Z drugiej strony... Tuż po maturze jednak będzie wiosna, nie? :P Kombinuję jak koń pod górę.
A co poza tym? Tęsknię. Tęsknię za tym, kiedy mieliśmy dla siebie więcej czasu. Chyba każda dziewczyna tak ma, nie? Ale do matury już niedaleko, napisze się, zaliczy, zda i będzie już pełnia szczęścia. I hope so.
Wasza zaoglądana ^^'
Cath vel Old Jewish Woman ^^

skomentuj (2)




2010-02-25 20:55:40 >> He's my heroine...

Nauka nie idzie mi tak, jak planowałam. Ciągle mnie coś odciąga, książki odrzucają, najlżejszy podmuch powietrza boli... Nie, nie mam doła. :P
Do matury zostało coraz mniej czasu. W przerwach między siedzeniem w szkole a spaniem zdążyłam się już kilkanaście razy zirytować, parę razy wrzasnąć (w tym na własną matkę), ściągnąć masę anime, przeczytać "Nad Niemnem", "Giaura" i sporo nowelek, przerobić pozytywizm i pół romantyzmu, paść na ryj niezliczoną ilość razy, obejrzeć "Vicky Cristina Barcelona" oraz "Astropię" i napisać kawałek listu do Mizuyashi. Dużo? Nie sądzę.
Złośliwość losu boli. Bycie taką, jaką jestem, też boli. Nie, powtarzam, nie mam doła. Dzisiaj mam taki dzień, że dumam. Zwyczajnie w świecie.
Czasami wracam wspomnieniami do marzenia z końca ferii - żeby zaszyć się w domu, najlepiej się schować we własnym pokoju i spać. Albo robić coś, co nie wywoła większej tęsknoty.
Mało mi. Mało, ciągle mało. Czy to już choroba?
Raz w tygodniu to mało. Rozmowa telefoniczna co dwa, trzy dni to mało. Za mało. Siedzę i mam ochotę wyć.
***
Uzależniłam się. Nie chcę wychodzić z nałogu, ale obywanie się bez tego, co mnie podtrzymuje przy normalności, jest zaskakująco ciężkie. Nie zdaje sobie sprawy z tego, co ze mną robi, może to i lepiej...
Już szukam czegoś, co mi pomoże wytrzymać do każdego piątku. Boję się.
Wasza
Cath
skomentuj (0)




2010-02-18 19:35:02 >> "When you hold me, don't just hold me but hold this!!!"

"Nine". Chyba najlepszy film na Walentynki, jaki mogłabym polecić. Albo na rocznice, albo na cokolwiek związanego z dwojgiem kochających się ludzi. Nie jest co prawda taki, jak "Chicago" (wszyscy wiecie, że mam fioła na punkcie tego musicalu), ale są tam powalające sceny. "Be Italian"... Jakbym mogła, to bym zjadła kobietę, która by się przede mną ruszała jak Fergie. W całości, od razu, nie patrząc na wywoływany skandal. W kinie siedziałam w tym momencie z rozanieloną miną, patrząc tylko, jak wirują ciała w deszczu piasku. Tak, robi wrażenie... Na mnie zrobiło ogromne. Chcę mieć ten film ^^ Podobnie, jak chcę mieć "Bękarty" (a, właśnie, Christopher Waltz dostał nominację do Oscara za rolę Hansa Landy! Oby mu przyznali tę statuetkę, był fenomenalny). Wracając do "Nine"... Ktoś wie, gdzie można kupić fajny, tani gorset? xD Dobra, żarty na bok, kasy nie mam.
Nauki przede mną od groma. I ciut, ciut. A chęci nima... No dobra, mam ochotę akurat na czytanie "Nad Niemnem", ale jeżeli chodzi o resztę... Optymizm wyparowuje. Dzielnie powtarzam pozytywizm, głównie w szkole, w domu nadrabiam Orzeszkową (jak się w drugiej klasie nie czytało, to się ma ten problem). Nie powiem, ze bez przyjemności. Ale... Gdyby było tam więcej rubaszności, to bym była bardziej zadowolona ^^
Wariuję. Jak widać na załączonym obrazku.
O, właśnie - Pawle drogi, wszystkiego najlepszego z okazji jutrzejszych dziewiętnastych urodzin :)
Krótko. Teraz częściej będą się pojawiały takie właśnie krótkie notki.
Wasza marząca
Cath vel S.Ż.
skomentuj (0)




2010-02-13 11:19:21 >> Koniec ferii, zapieprz i szukanie Goethego.

Nie czytacie, nie komentujecie, trudno - i tak będę pisać :P
Z tym szukaniem Goethego była dzisiaj śmieszna sytuacja. Mam wielkie tomiszcze dzieł Goethego, które jest mi potrzebne do powtórki maturalnej ("Faust" i przejrzenie "Cierpień młodego Wertera" - przy tym ostatnim nabawię się doła ><"). I ni cholery nie mogłam go znaleźć, jak szaleńczo się miotałam po parterze, ograbiając maminy regał z lektur. Po chyba pół godziny poszukiwań wreszcie go odnalazłam... Ale do Wertera mi się nie spieszy. Ten pan ssie, mówiąc kolokwialnie.
Maciek mnie uświadomił, jak niesamowite zaległości w lekturach mam. Co z tego, że większość przeczytałam - z "Dziadów" nic nie pamiętam, a z reszty piąte przez dziesiąte. Wdeptał mnie w ziemię przy odpytywaniu i dopiero poniżenie spowodowało, że mam motywację do nauki - czy to normalne? Nieważne. Widocznie mną trzeba potrząsnąć raz na jakiś czas, zresztą, to nieistotne. Istotne jest to, że mam trzy miesiące do matury i masę lektur do przeczytania albo przejrzenia chociaż. Rozleniwiłam się i teraz będę miała za swoje ^^'
Na stronie UW zobaczyłam hebraistykę. Już byłam szczęśliwa, że przywrócili mi kierunek... Okazało się, że to tylko studia drugiego stopnia. Magisterka. Łeeeeee ><"  Co ja bym dała... Przecież nie wyjadę poza województwo, by studiować taki kierunek, nie? Polonistyka zwycięża. Ech.. Masa roboty przede mną. Uzbierałam lektury (latałam po domu, o czym wiecie ^^); dobrze, że ostatnio przybyły mi własne "Dziady", niestety, tylko część trzecia... Oj, będzie dobrze.
Spokój spokojem, ale i z tym nie wolno przeginać - ostatnio mało brakowało, a bym wpadła w emo mode'a. Za dużo przemyśleń. Nie wiem, może mi się należy... Różne myśli krążą mi po głowie. Mniej lub bardziej ambitne. Najchętniej w ogóle nie wychodziłabym z domu, ale szkoła czeka...
Wasza zasłuchana w Nosowskiej
Cath
P.S. Notki będą często - ostatnio odczuwam potrzebę pisania. Wyjątkową.
P.S. Miyu-chan, jeszcze nie zaczęłam listu, ale się przymierzam. Dobra wiadomość dla Gatitka - wczoraj wysłałam list ^^
C.R.
skomentuj (1)




2010-02-07 11:20:25 >> Półmetek ferii.

Kicham i zużywam spore ilości chusteczek. Kurde, że też teraz musiało mnie dopaść przeziębienie... Na szczęście nie ma wielkiej tragedii, chociaż mogłam się dorobić jeszcze bardziej wczorajsza jazdą na łyżwach ^^ Wreszcie miałam okazję wypróbować prezent od siostry i szwagra na osiemnastkę :D Łyżwy są genialne. Nie mówię o moich akurat ^^ Tylko ogólnie, o samym sporcie. Gdyby nie spora ilość dzieciarni w każdym możliwym wieku, mogłabym się rozpędzać i robić to, co zwykle na lodowisku (furorę :P), ale się nie dało ^^ Obłęd, proszę państwa. Na dzisiaj jednak planuję (chociaż cholera wie, co to z tego wyjdzie, cały czas jestem na telefon) siedzenie w domu, pod kołderką z paczką chipsów i książką. Wpierw jednak muszę się pofatygować po te chipsy do Lidla... :P Nie ma to jak łakomstwo.
Laptop, albo łaptak, jak to mówi mój nii-san Kamian, sprawuje się bardzo dzielnie. Nie przeniosłam jeszcze wszystkiego, nie za bardzo mam na to chęć, ale już prawie się przeprowadziłam. Internet chodzi coraz lepiej, ściągam na potęgę, jak zwykle zresztą. Od kilku dni namiętnie oglądam Kuroshitsuji, bez którego już żyć nie mogę i przez to ściągnęłam sobie dodatkowo OAVkę, by nie umrzeć, jak mi się seria skończy ^^
A jak tam same ferie? Mało rzeczy czysto szkolnych zrobiłam, przyznaję. Bibliografia i plan prezentacji to trochę mało, nie sądzicie? Ale literaturę podmiotu prawie całą już zebrałam, całą przeczytałam, także nie będzie problemów z pisaniem. Oby ^^' Co jeszcze przede mną? "Nad Niemnem", którego mi się pierońsko nie chce czytać ><", poza tym parę prac domowych, matma... Dobrze, że w środę mam fakultety, co nieco powtórzę. Zresztą, nie matma jest najważniejsza - dla mnie być albo nie być jest polski podstawowy, najbardziej mi się liczy na studia. Aj waj...
Co tam jeszcze? Cienko z listami, jakoś kompletnie nie mogę się do nich zabrać, a jak już nad nimi siedzę, to mi nic do łba nie przychodzi. Kontakty towarzyskie? Maciek, pomoc Pawłowi przy przeprowadzce, ze dwa razy byłam u Agi... Nie mogę się doczekać, aż Mizu wróci. Stęskniłam się za nią ^^ Wraca pod koniec ferii.
I tak mijają te ferie - leniwie, przy laptopie. Nawet nie nad książką - tydzień się zbierałam do dokończenia "Księgi jesiennych demonów" Grzędowicza, a "Dom nad rozlewiskiem" leży i się kurzy. Dzisiaj się nim zajmę, potrzebuję trochę swojskich klimatów.
Jest spokojnie, chociaż wczoraj mało cholera mnie nie wzięła ^^'Umówiłam się rano z Pawłem, że do niego wpadnę na Ossowską i pomogę mu z meblami. Poinformowałam o tym Maćka, a ten dawaj dzwonić do Pawła, dopytać się o coś innego... Źle się wszyscy zrozumieliśmy, ale z racji przeziębienia mało mnie szlag nie trafił (nie drażnić Cathrynka, bo ugryzie). Wesoło, jak cholera xD Oj, co ja bym bez nich zrobiła. Lubię, jak wprowadzają zamęt w moim życiu, zwłaszcza Maciek xD A wkurzanie razem Pawła to nasze ulubione zajęcie :D
Notka chaotyczna, wiem. Ale miałam wielką ochotę coś napisać :D We wtorek prawdopodobnie wpadamy chmarą do Pawła na symboliczną parapetówkę - on jeszcze nie wie, że zrobimy mu parapetówkę :D Nie, moi drodzy, nie będzie ona taka, jak moja, wszyscy niepijący :P Zresztą, po co komu wielkie, niesamowite imprezy, nie? Razem z Maćkiem chcemy w tym roku mieć względny spokój, za bardzo żeśmy imprezowali kilka miesięcy temu. Zwłaszcza ja ^^ A wracając do Pawła - postanowiłam, że upiekę babeczki xD Ciekawe, co mi z tego wyjdzie... I trzeba będzie coś wykombinować na Walentynki, ale o tym ciiiii... ;) Obym nikogo nie potruła swoimi wypiekami (chociaż urodzinową babką cytrynową nikogo nie otrułam, wszystkim smakowała; co to zresztą za wyczyn upiec ciasto z torebki ^^'). Ale będzie śmiesznie! (bezczelnie zacytowałam Andrzeja L.)
Wasza zakatarzona i zakręcona
Cathryn vel S.Ż.
P.S. A soundtrack do Kuroshitsuji jest boski ^^
P.S.2. Odpiszę na wszystkie listy w ferie, obiecuję, dziewczyny ^^
P.S.3. xD - mój wyraz twarzy na co dzień xD
skomentuj (0)




2010-01-31 09:44:09 >> "O czym w środku dnia potrafię śnić, nie pytaj mnie..."

Notka pourodzinowa.Oj, działo się, działo... Chociaż impreza była bardzo spokojna. Osobiście uważam, że jako gospodyni nie poimprezowałam, bo non stop biegałam, załatwiałam, rozmawiałam ze wszystkimi po kolei (chociaż w sumie było nas bardzo mało, było tylko sześciu gości) i nawet nie miałam czasu, by rozkminić prezenty. W pewmnym momencie, jak wzięłam swojego notebooka, który był prezentem-niespodzianką od rodziny, zdziwiłam się, że chłop[aki już go oporządzili (w sensie pozrywali folię, popodłączali wszystko etc.) i że już coś tam instalują ^^' Obłęd, proszę państwa. Tę notkę zresztą piszę właśnie na notebooku, którego imię (wiem, to głupie nazywać przedmioty, ale co poradzę ^^') robocze to Hiszpan, wg Pawła Inkwizytor. Nie spodziewałam się go tak samo, jak hiszpańskiej inkwizycji :D Tak więc bawię się dzielnie Hiszpanem i go ogarniam. Dzisiaj Paweł ma wpaść, poscalać partycje, dlatego nie za bardzo mogę jeszcze cokolwiek wrzucać na dysk... Aj, mam całe ferie na ogarnianie i przeprowadzkę z komputera mamy. A trochę tego do przeniesienia jest... Stos anime, dokumenty, trochę muzyki, obrazki, słowem - wszystko to, co jest ze mną związane.
Zdjęć z urodzin mam bardzo mało. Najpiękniejsze - róży od Maćka - jest na fotoblogu, jakby co. Może niedługo jeszcze coś wstawię... Zobaczymy.
Kurde, przede mną dwa tygodnie ferii. Tyle planów i nie wiem, w co ręce włożyć ^^' Muszę przeczytać "Nad Niemnem" (i "Dom nad rozlewiskiem", bo skisnę :D), napisać prezentację maturalną z polskiego (nie mogę się doczekać, aż pójdę buszować do biblioteki), pouczyć się matmy, nadrobić zaległości w anime, napisać trzy listy... Oj, przynajmniej nie będę się nudzić.
Nom, postarzałam się. Za rok skończę 20 lat... Jeju, uwierzyć nie mogę, że dożyłam takiego wieku ^^' Ten świat jest taki nieprzewidywalny, że aż dziw człowieka bierze. Wczoraj miałam dzień pełen niespodzianek i kiedy w pewnym momencie usłyszałamk od moich mężczyzn, że od jutra rozpoczną moją edukację, jeżeli chodzi o gry (bo mój notebook podobno zniesie dobrze Mass Efecta 2 o.O), to mało nie padłam z wrażenia _^_ Nie, na razie chcę skończyć zbiór opowiadaŃ Grzędowicza, potem może mnie czegoś nauczą ^^' Bo znajomość li i jedynie Diablo II to wg nich śmiech na sali ^^' Co ja bym bez nich zrobiła.
Jest dobrze. Jest dobrze, o czym świadczy moje nieustanne, podtekstowe "xD" na twarzy xD Chcę, by wszyscy byli tak szczęśliwi, jak ja teraz. Jest spokój. I to jest najważniejsze. :)
Wasza, teraz już naprawdę stara xD
Cath vel Stara Żydówa
skomentuj (1)


Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: sxc.hu